sobota, 18 lutego 2017

Łatwy plan i dogadujesz sie z niemowlakiem , jak nigdy !

Łatwy plan i dogadujesz sie z niemowlakiem , jak nigdy !
"Co teraz z nią zrobić ? "


tak ,tak to była moja pierwsza myśl po wejściu do domu z fotelikiem... chociaż maluchy nie były mi obce i miałam pewną praktykę opiekując się cudną 4 miesięczną Oliwią oraz swoim chrześniakiem, to jednak jest zupełnie inaczej mając te 3 kg szczęścia na całą dobę,  ba na całe życie .

Kiedy tylko pojawiły się 2 kreski , my dostaliśmy skrzydeł i przygotowania do rodzicielstwa ruszyły z kopyta.
Tak,  mam na myśli stos gazet "mamo to ja "  sto milionów pytań do wszystkich znanych nam mam , położnych , pediatrów. Przewertowane blogi i fora , a wieczorne filmy wymienione na poradniki dla rodziców.I chociaż były przepaści między wieloma sprawami , byliśmy pewni że będziemy rodzicami na piątkę.
Nie byliśmy
.
Każdy,  wiadomo stanie na głowie dla dobra swojego dziecka , chce dla niego to co najlepsze. Tylko co jest najlepsze ? Rynek jest wypchany produktami dla przyszłych mam i bobasow, tak by macierzyństwo było słodkie, jak miód.  Tak więc mieliśmy ten materac , co producent obiecywał, ze dziecko śpi jak aniołek i tę butelkę , co nie będzie kolek a i ten smoczek , co uspokaja no i ta piękna karuzele grającą  na czas z projektorem , dziecko zasypia bez rąk rodzica. Bajery dla mamy też były : podgrzewacz taki do domu i auta , poduszeczki do karmienia, termometr oczywiście bez dotykowy,  pach ciach i mamy temperaturę ... mogłabym wymieniać w nieskończoność..  oczywiście Maja wolała nasz materac , smoczek tez przypasował jej inny, a karuzela i podgrzewacz były użyte max 3 razy , karmiłyśmy się na kolanach , poduszka tylko przeszkadzała , a termometr zepsuł się po drugim użyciu...  teraz już wiem, że nie powinnam kierować się trendami , reklamami tylko poczekać na decyzje dziecka. Owszem jest wiele zakupów,  których nie żałuję ale teraz najpierw poznałabym się z Mają, zeby wiedzieć, co lubi, preferuje.
I tak zostałam z bezbronnym niemowlakiem , bólem po porodzie i całą masą akcesoriów, co miały pomóc a tylko utrudniały...  




Pielucha zmieniona , teraz karmienie ( o matko ile można jeść!  ) a w tv było tak pięknie parę minut i słodki sen . U nas zamiast snu zawsze była kupka no i co teraz ? Przecież najedzone niemowie zaraz wszystko zwróci, jak zacznę miętosić... ej a jak ją wziąć  do odbicia , skoro zasnęła ... no dobra niech śpi ... 30 min później płacz .. dlaczego ? Znowu chce jest ? Pielucha? Przecież pół godziny temu zmieniłam jej aż dwa razy! Pewnie chce się pobawić , no ale jak teraz się pobawić , to jak trzeba będzie jeść to  będzie śpiąca... zaśnie , głód jej nie da spać spokojnie , wstanie niewyspana i będzie wisieć na piersi 2 godziny. .. trochę spania trochę jedzenia... znowu.  Jak to ogarnąć jak nad tym zapanować ? Gorsze niż fizyka kwantowa.
I tu wpadła mi w ręce Tracy Hogg!  A dokładnie jej książka "język niemowląt" . Ile ja się naczytałam , ale było warto i szczerze polecam, każdej mamie. Ona uświadomiła mi, ze noworodek to człowiek, który już ma wiele do ... wypłakania . I chociaż teraz panuje propaganda karmienia na żądanie to kiedyś tak samo panowała na podawanie mleka co 3 godziny .... co będzie za kolejne 10 lat ?  No właśnie, dlatego decyzja o planie dnia należy do niemowlaka . Teraz tylko potrzeba cierpliwości żeby się dogadać.   Schemat Tracy 

 karmienie - aktywnosc - sen 


Wprowadziłam schemat w życie.
Ja i Maja dogadywałyśmy się tydzień tzn na kartce zapisywałam sobie wszystko , co się dzieje i tak może i nie miałam sztywnych godzin, ale już preferencje córki ;)
Widziałam, ze faktycznie najlepszy humor miała po jedzeniu .. i nie było żadnych refluksów,  wymiotów. Aktywność na początku trwała jakieś 20 min i po tym czasie sama zasypiała , nie potrzebna byłam jej ja ani bujanie,  śpiewanie itd. Potem wstawała i ja juz madrzejsza wiedziałam, że chodzi teraz o jedzenie . Z moich zapisków wychodziło : w dzień maja je co 2 godziny ( chyba że spala na dworze , wtedy była przerwa nawet 3 godzinna) a w nocy gdy wporwadzilam łatwy plan jadła co 4 -5 h . Dałam sobie spokój ze zmianą pieluchy przed karmieniem . Ona budziła się jeść a ja jej majstrowalam przy pieluszce,  to ją drażnilo w efekcie jadła łapczywie. Z kartki wynikało jasno - kupka i tak była, gdy tylko zjadła wiec zamiast odbijania była zmiana pieluchy a potem zabawy ! 

Ten łatwy plan uregulował nam życie i wprowadził ład . Pół roku minęło sielankowo, mieliśmy czas na wszystko. Bardzo często podróżujemy i juz wiedzieliśmy w jakich godzinach jechać  by nie była głodna . Kiedy iść na zakupy, aby się nie martwić, śpieszyć nie kupując połowy itd...


Poza łatwym planem, który wszystko nam bardzo ułatwił
pomogło nam w codziennym życiu :
- uniesienie materaca w łóżeczku tak by był pod kątem 30 stopni , nie wiem czy to dlatego, ale Maja nigdy nie ulewala
- białe kartki i czarny mazak ... w moje rysunki wpatrywała się non stop
-nie mieliśmy kolek i chociaż nie mam na nie złotej rady to przez 3 miesiące działałam  profilaktycznie . Jadłam chyba wszystko, ale z rozsądkiem ( dałam sobie spokój z cebula i kapusta )  nie byłam na żadnej diecie , jedynie co to unikalam mleka i produktów prosto z niego ( ser, masło , twaróg ) . Masowaliśmy po kąpieli brzuszek Mai i dbalam o to by dużo na nim spała...
-co dwa dni karmiłam ją butelką,  chciałam żeby potrafiła z niej jeść , żebym tez mogła i ja przepaść na trochę dłużej ;) nasza butelka to tommee tippee, ale tu juz na pewno dziecko wybierze swoją ;) 

Teraz Maja ma rok i trudniej mi się z nią dogadać , ja do niej swoje i ona  swoje ; )
Mam nadzieje ze i Tobie uda się stworzyć łatwy plan i cieszyć się byciem matką !
Aa książka jest również w pdf ;) jezyk niemowlat




czwartek, 16 lutego 2017

TATA też może , a Ty ugryź sie w język i pozwól mu na to!

TATA też może , a Ty ugryź sie w język i pozwól mu na to!
no to jak to jest z tym tatą ? czy jego jedyna rola to podgrzewanie mleka , wyrzucanie pieluch i pchanie wózka ?! O tuż nie ! To przez nas matki tak jest . No bo przecież my wiemy , ba robimy wszystko najlepiej.
A później marudzimy ze wszystko  robimy same, nie mamy czasu na prysznic , co dopiero kąpiel.  A jak już robi cokolwiek tato przy tym małym cudzie , które wyszło z naszego brzuszka my , matki stajemy się krytykami ojcowskimi. Wyciągamy naszą lupę z szuflady i patrzymy ,do czego tu sie przyczepić, patrzymy na tych dwoje, skręca nas w żołądku, gdy on  kolejny raz podrzuca dziecko, gdy nie podniósł do odbicia, gdy ... aż w końcu wybucha z naszych ust cała lawina :

trzymaj główkę !    kiedy ty się nauczysz zapinać tego pampersa ? !      ale sprawdź czy to mleko nie jest za gorące !      ej, uważaj bo robisz za duży wiatr !      tylko nie upuść !       to są body, tego się tak nie zakłada ! kiedy ty sie nauczysz ?         nie sepleń do niej , niego ! itd itd.

Dajemy ojcu game over przed startem. Nie mowie, ze wy wszystkie , nie, nie ... aczkolwiek w myślach, na końcu języka, każda maila coś z powyższego, mogę się o to założyć . Takie już jesteśmy ,my matki.
Walczmy ze sobą. Tak strofowani ojcowie szybko sie wycofują. Wyobraź sobie wchodzisz do  garażu a on cie prosi o klucz pneumatyczny ( że niby , że o co ? ) i tu słyszysz

cholera, to także Twój garaż , kiedy sie w końcu nauczysz co jest czym i gdzie ? 

 Co byś zrobiła ? Bo ja to bym trzasnęła drzwiami nawet, gdyby były obrotowe ! No ,ale czy on nie słyszy tego samego, jak pyta ( owszem po raz setny ) które to półspiochy ?
Nie dajemy im sie wykazać i oni wolą sie wtedy odsunąć, wybrać opcje " to ona sie tym zajmuje", ale nie dlatego, że tatusiowie nie chcą to my- mamuśki im nie pozwoliłyśmy na to, a potem co ... chodzimy zle , smutne , niewyspane , mamy pretensje, same nie wiemy o co. Tak wiec trzeba sie wziąć w garść i dać im możliwość startu..

Mi samej nie było łatwo , o ile nie przeszkadzało mi, że to Łukasz przecinał pępowinę i poszło mu to sprawnie, to pierwszy raz ugryzłam sie w język już w szpitalu. Trzeba było zmienić pieluchę i on spontanicznie podjął się tego zadania ( ale jak to ? on nigdy tego nie robił, jak coś jej zrobi ? ) byłam co najmniej przerażona. I tu dotarło do mnie ! - to jest tak samo jego Maja jak i moja . I tak już od roku prawie codziennie gryzę się w ten język. Lukasz do tej pory nie wie, jak sie nazywają poszczególne części garderoby , która butelka jest do mleka i kaszki, ale tę do picia rozróżnia. Do tej pory nie pamięta, że wiertla , młotki , śrubki trzeba chować  . Zawsze gubi jej smoczek, nie zakłada czapki , gdy przenosi ją z samochodu do domu a jedynie zarzuca kapturek, do dziś również nie wie, który krem jest do pupy, a który do buzi..
Ale bawi się z nią jak nikt inny , przytula ,całuje , podrzuca , nigdy nie ma problemu żebym wyszła na cały dzień a nawet i noc,aczkolwiek w domu , wtedy panuje armagedon, a ja dla swojego zdrowia psychicznego wole nie pytać co robili :) Dzieki temu, ze nigdy go nie krytykowałam, a wręcz przeciwnie to zawsze mi pomaga , nigdy nie jęknął, ze ją karmi , kąpie , usypia a ja oglądam wtedy serial , czy maluje paznokcie.

Nie jest łatwo, ten moment , gdy słyszysz płacz dziecka , zachłyśniecie i już chcesz biec na ratrunek, a trzeba się zatrzymać, poczekać . Każdy tato , jak będzie potrzebował to po prostu zawoła . Oni nie robią takich problemów , jak my i nie czekają na to aż sie domyślimy , są w tej kwestii mądrzejsi -krzyczą - pomóż mi.

Jak pojawia się dziecko , to nie zawsze jest pieknie i żeby było jasne u nas też nie było.Teraz Maja ma rok a my dotarliśmy sie w trojkę na nowo. Pozwoliliśmy sobie robić błędy, dzieki temu mamy nasz mały łatwy plan i podział , ktory bardzo ułatwia życie. Zawsze to tato wsadza i wysadza Maję z samochodu , ja mamuśka sie wtedy ubieram i pakuje sto tysięcy rzeczy oczywiście Mai. Tata daje jej kolację a ja robię to  wszystko czego nie zrobiłam w ciągu dnia. On ją wyciaga z wanny , ja ubieram. itd . itd. weszło nam to już do krwi :)
Naprawde jest dużo łatwiej , gdy nie musisz robić tego sama...
No i ta wieź , miedzy tatą i córką ... uwielbiam na nich patrzeć ...























sobota, 24 grudnia 2016

Jakas czastka mnie zostala tam ...

Jakas czastka mnie zostala tam ...
Tez tak czujesz ? W domu unosi sie zapach pieczonego ciasta , wielka piękna zielona królowa rozgiscila sie w salonie , kolorowe światełka przenoszą do krainy marzeń, prezenty w szeregu czekają na puk puk do drzwi , sukienka z koszula gotowa zerka na zegarek ... gwiazdka , Wigilia, święta.




To będzie pierwsze Boże Narodzenie Mai i stanęłam na głowie by było tak jak w reklamie coca coli, apart czy chociażby tesco 🙂
I prawie tak jest - musiałabym schudnac jakieś 5 kg żeby zmieścić się w tą wymarzoną sukienkę ( ale zostawię to na inne swieta ; ) ) .
No to co, Teraz Powinnam rozsciasc się szczęśliwa w fotelu i chwilo trwaj ... a tu ... uczucie dziury ni stąd ni zowąd. owa dziura to pustka , która zostaje w każdym z nas po stracie , stracie tych , co byli w naszym życiu , tych których kochaliśmy. Ja w każde swieta , ważne dla mnie dni tęsknię za całą gromada ludzi ...za tymi którzy odeszli juz na zawsze oraz za tymi których straciłam z wyboru ..

w pewnym momencie życia , całkiem niedawno , moja rodzina był ktoś inny ... z kim innym jadłam śniadania , piłam kawę , spędzałam weekend , jeździłam poza miasto, zakupy a nawet planowałam życie niż teraz. Przyzwyczaiłam się do tamtych ludzi, ba ! ja ich pokochałam ... byłam przekonana ze będą już na zawsze .. potem bez żadnego przygotowania zostali mi zabrani ( tak prostym słowem rozstałam się z nim a razem z nim straciłam rodzinę ) ból okropny, czułam jakbym nie mogła złapać tchu, tonelam. ... to straszne jak wszystko może stać się niczym. Nie mam do nikogo pretensji o to co się stało , zawsze coś dzieje się po coś. Ludzie sie rozstaja , tworza nowe zwiazki - taka kolej rzeczy. Żałuję tylko ze nie potrafiłam wtedy docenić tego co miałam , zawsze wszystko rozumiemy jak stracimy. Długo nie przeglądałam zdjęć , chciałam wymazać jego , ich z pamięci ... ale tak się nie da... byli za długo , za dużo pięknych wspomnień za dużo otrzymalam od nich miłości by zapomnieć ... w każde swieta ważne dla mnie dni myślę o nich ... o tym ,jak by było, gdyby byli .. co u nich .. możesz powiedzieć to nic trudnego weź telefon zadzwoń , umów się na kawę nie musisz ich przecież tracić ... tak, tak , ale to wszystko nie takie proste to tak jakby kontuzjowanemu piłkarzowi, który już nigdy nie będzie mógł grać , dawać piłkę i mówić przynajmniej sobie kopnij.... szczerze tęsknię za nimi , a nawet i za nim był najlepszym przyjacielem znał mnie jak nikt. I teraz powiesz - hej ,masz nowego, nie możesz myśleć, mówić o poprzednim... ja tu nie mowie o poprzednim tylko o przyjacielu tylko o kawałku mojego życia. Gdzieś tam z tymi ludźmi została cząstka mnie. I chciaz mam teraz swoją rodzinę , Maja , Łukasz jesteście mi najbliższi i każdy dzień z Wami to szczęście to za Wami Piotrku, Elu, Basiu , Marzeno, Aniu, Klaudio, Oliwciu, Maciusiu, Kubie, Jadziu i cała wasza rodzina tęsknię i dziękuję za każde wspomnienie jakie mam . Zawsze będę o Was pamiętać i czuć tą pustkę . O to chyba chodzi by nie zapominać , nie wyrzucać kawałka życia do kosza tylko wyciągnąć z tego to co było najlepsze , pamiętać o tym , wspominać...

Koniec rozmyślań, cieszmy się dana chwila
A Tobie kochana czytelniczko, czytelniku życzę abyś potrafił doceniać to co masz w danej chwili , zebys potrafil/la cieszyć się z każdego dnia . Wesołych świąt












niedziela, 18 grudnia 2016

suchy basen made in home

suchy basen made in home
Troche sie naczekalas.. przepraszam Kochana , rozchorowałam sie,  Maja ząbkuje,  a za tydzień gwiazdka... ale udało się i mamy suchy basen hand made :)

Suchy basen miałam kupić dla Mai gotowy , koszt takiego cuda z piłeczkami  to nie lada 300 zl i gdy juz miałam kliknąć "kupuje i place" zatrzymałam się .. a może by tak zrobić samemu ? i tak 200 zl zaoszczędzone :)




Oryginalny basen wykonany jest z pianki poliuretanowej obszytej materiałem i wypełniony plastikowymi piłeczkami. Standardowe wymiary to koło o srednicy 90 cm , a wysokość basenu 40 cm.

Teraz mam dla Ciebie dwie opcje :

1. Na allegro dostaniesz piankę . Tną od razu na odpowiedni wymiar , ksztalt i grubosc.
Ty potrzebujesz prostopadłościanu około 310 cm na 40 cm i grubości min. 6 cm .Oraz koła o średnicy 90 cm i grubości min.1 cm  (dno czyli koło możesz wykonać z owaty , pierzu - to tansze warianty )
cena pianki  to około 60 zl plus wysyłka

2. Zamiast pianki poliuretanowej (inaczej gąbki tapicerskiej ) wykorzystujemy pianke pod panele :) długo zajęło mi szukanie alternatywy dla gąbki :) Ja wykorzystałam 15 metrów takowej pianki. Koszt 18 zl. Wycielam prostokąty o wymiarach 310 na 40 i zszyłam nicia ze soba (nie musi byc dokladnie , nie będzie tego widać . Mozesz użyć kleju ,tylko pamiętaj, żeby byl bezpieczny dla dziecka. Ja próbowałam swoim klejem na gorąco, ale niestety nie poradził sobie . Moze sylikon dalby rade ? )  na dno wykorzystalam owate , która zalegała nam na strychu.

Teraz opcje 1 lub 2 wystarczy obszyć materiałem. Metr bieżący bawełny (160x100cm) kosztuje juz 10 zl , a wzory sa naprawde sliczne. (Ty potrzebujesz 3 mb ). Swoj materiał zakupiłam w second handzie za 7 zl całość ( porządne pranie i prasowanie konieczne )
Szyjemy hmm "kondonek" (tak to nazwał moj Lukasz)  który naciągniemy na piankę. Mi na pomoc przyszla moja nowa milosc - stary lucznik.. Szyjac pokrowiec pierwszy raz miałam styczność z maszyna w życiu ( a wiec i Ty dasz rade) . Gotowy kondonek naciągamy na pianke , a konce wkladamy jeden w drugi. Możemy użyć do ich polaczenia suwak , guziki lub zwykle sznurki. Teraz podstawa i ja polecam tu owate- jest tania i mięciutka.  Szyjemy zwykla okragla poszewkę i ja wypelniamy. Gotowe !

Co z pileczkami ?
Miało byc modnie i trendy , to musza byc w 3 kolorach ! Oj , wiele wieczorów spedzilam na poszukiwaniach .. polecam i taniej chyba nie ma , a obsluga przesympatyczna i szybka realizacja plastikowepileczki.pl 
W moim przypadku 100 szt kosztowalo 33 zl :) Kupilismy 200 i chyba dokupimy jeszcze 50 ( na stronie jest kalkulator , ktory wyliczy Ci ile pilek potrzebujesz )

Na basenie czasem widac nierownosci ( jak Maja probuje sama z niego wyjsc ) wystarczy reka poprawic ..  teraz uwylabym conajmniej 25 m pianki podkładowej . Ale i tak basen zdaje egzamin no i to uczucie, ze zrobilam go dla niej sama :)



wtorek, 13 grudnia 2016

Twój baby blues

Twój baby blues

Mam dość,  to była zła decyzja. Po co ja chciałam to dziecko , nie tak miało to wyglądać miało być inaczej - ale jak ? No właśnie jak ? O co mi chodzi do cholery! mam zdrowa córkę, dom z ogródkiem, samochód w garażu i obydwoje mamy prace czego chcieć więcej ? ...
Kiedy pierwszy raz przytuliliśmy nasza perełkę byliśmy pewni , że teraz tylko i żyli długo i szczęśliwie, ze cały rollercoaster emocji minął , koniec z opuchniętymi nogami i wymiotami. I można by powiedzieć, ze tak było poza jednym rollercoaster przyspieszył, tak mniej wiecej do prędkości światła. 
Karmiłam dziecko, patrzyłam na jej malutki nosek , zasypiala- ja  słuchałam, jak oddycha, bylam szczesliwa, gdy próbowałam sama się położyć by odpocząć, bo przecież nie dawno, co urodziłam, wtedy się zaczynało ..  niepokój , strach tylko przez co i przed czym ? Zamykałam się w łazience i płakałam.  pojawiały się pytania po co ją chciałam , była planowana... czemu podjęłam taka decyzję , miałam świetna prace , przyjaciół,  czas na co chciałam byłam wolna ... czy mogę to jakoś wszystko cofnąć , odkręcić ... myśli przerywał głosik Mai .. taki łagodny , robiło mi się ciepło na sercu. Myłam buzię i wracałam do maleństwa teraz byłam najszczęśliwsza matką na świecie.   I tak scenariusz się powtarzał... Łukasz ze wszystkich sił próbował mi pomóc, ale ja za żadną cholerę nie potrafiłam mu wytłumaczyć, o co mi chodzi .. mówiłam nie czuje się bezpieczna , on pytał dlaczego i tu odpowiedzi nie było.. gdy łzy emocje ucichły próbował rozmawiać,  ale nie było o czym, teraz przecież byłam ta najszczęśliwszą .  Rzucił coś o baby blues ... to nie to , kocham Maje i to, ze jest to najlepsze, co mogło nam się przytrafić . Od razu naskakiwałam na niego , jak w ogóle może on mnie o to oskarżać . Nie pamiętałam w tamtej chwili, ze wczoraj wieczorem przez łzy mówiłam , ze jej wcale nie chcialam , ze za szybko..  obarczałam, wtedy go wina ,ze to przez to ze ty tak i tak .. nawet nie pamiętam .  On czuł się bezsilny , mój płacz juz go nie wzruszal i nie wiem, jak by to się dla nas skończyło , ale na szczęście całej naszej rodziny rollercoaster się zatrzymał i z dnia na dzień wszystko stało się takie, jak powinno . 





Z perspektywy czasu ( całe 11 miesięcy) wiem , ze to był baby blues. Dotyka on 100 % kobiet po porodzie,  tak 100%. Zagłębiłam się w temat i to wszystko związane jest z hustawka hormonalna. A dokładnie : kortykotropina to hormon wydzielany przez podwzgórze pod wpływem stresu. Można powiedzieć, ze on reguluje ilość kortyzonu we krwi. A ten utrzymuje odpowiednie ciśnienie krwi , żebyśmy nawet w największych napięciach mogły normalnie funkcjonować. I było by ładnie, pięknie ,tylko w 3 trymestrze ciąży poziom kortyzonu wzrasta trzykrotnie, ponieważ produkuje go również łożysko, aby przygotować nas na stres związany z porodem. Niby logiczne, ale zaraz po urodzeniu dziecka jego poziom gwałtownie spada . I podobno przez to pojawia się smutek i strach.  On wyrówna swoją ilość, ale na to potrzeba czasu. I pewnie obeszło by się bez baby blues , gdybyśmy my - mamy mogły odpocząć po wycisnietych  potach na porodowce . Dla każdej urlop 2 tygodniowy. Ale to nie możliwe. Stajemy na wysokości zadania i karmimy,  kapiemy,  przewijamy  itd. Tak więc po maratonie zamiast napić się wody biezemy skakanke - wycieczenie organizmu gwarantowane.  Do zmęczenia dochodzą często ciągnące szwy ( to boli , bardzo) niezadowolenie ze swojego wyglądu ( tu i ówdzie ciało juz nie takie ) i fakt, ze nie mamy prawa jęknąć, ze nam źle.  No dobra prawo mamy , ale jesteśmy zbombardowane wyidealizowanymi mamami , które po porodzie mają cialo jak Chodakowska , ułożone włosy i chodzą w szpilkach ... boimy powiedzieć się o swoich uczuciach nawet partnerowi , mamie, przyjaciółce - no bo przecież to nienormalne co myślimy.  I tak pogłębia się wszystko . Większe skłonności do gorszego radzenia sobie ze stresem po porodzie mają te wiecznie zalatane,  niezalezne, młode kobiety ... życie zmienia się o 180 stopni a macierzyństwo to nie tylko miód,  cukier i lukier a również strach, pot i łzy .
Ważne, żeby widzieć, ze coś się dzieje bo w 70 % po jednym dniu , tygodniu przechodzi samo a w całych 30 % potrzeba pomocy kogoś z zewnątrz. Jeżeli to Ty chcesz pomóc swojej przojaciolce, żonie siostrze córce to po prostu weź maluszka a mamie pozwól odpocząć nie dawno co rodziła a to nie jest łatwe . 
Kazdy przechodzi to na swoj sposob , jedni lzej drudzy duzo ciezej. I uwierzcie mi ja mam cudownego partnera , dziecko, ktore pierwszy raz w nocy plakalo w 10 miesiacu ( budzila i budzi sie na jedzenie a i owszem , ale bez placzu i zajmuje to trzy minutki ) nie miała kolek, a cały problem z baby blues wydawal mi sie obcy zawsze bylam przekonana ze mnie to niedotyczy i nie bedzie dotyczyc. Trzymaj sie Kochana Mamo!







A Was mamy jeżeli czujecie problem nie wstydzicie się , zapraszam możecie pisać do mnie , pomogę tak jak tylko będę mogła.

czwartek, 8 grudnia 2016

cieply snieg moze byc juz w Twoim oknie

cieply snieg moze byc juz w Twoim oknie
Hej kochana, znowu wyjelas te lampki i bedziesz wieszac na karniszu ?
 ach , jak to pięknie wyglada, zachwyci sie rodzina
Ale czy tak nie jest w każdym domu ? Nie, nie, nie krytykuje Cie kochana, sama jestem po uszy zakochana w lampkach świątecznych, ale w tym roku wsadzę je do słoika , umieszczę na girlandzie, czy tez powieszę na gałęziach . Tak , tak gałęziach , ale o tym już nie długo :) a dziś okno inne niz zwykle, a jakże banalne i proste w wykonaniu , tylko niestety pracochłonne.

Naszykuj :
-wate
-igle
-nitke
-nozyczki
i do dzieła :)
Robimy kuleczki nawlekamy na nic i tyle nic prostszego. Przywiąż na karniszu z przodu lub z tylu firanki , jak dodasz te ukochane coroczne lampki bedzie jeszcze lepiej.

Prosto i ładnie


 Bylo dzis krotko i szybko , bo mam zdecydowanie za duzo okien w domu ... uciekam dalej nawlekać !




środa, 7 grudnia 2016

Wlosy pod kontrola! MYJEMY na SUCHO

Wlosy pod kontrola! MYJEMY na SUCHO
Kochane zapewne juz wiecie, ze na rynku mozna juz kupic SUCHY SZAMPON :] moze u niejednej stoi juz na polce ... hmm ?
U mnie stoi , ale nie tez za 30 zl 100 ml , nie, nie... a moj domowy wyrob 250g za 4 zl :)

Byc matka i codziennie ukladac wlosy .. Czy to tylko dla mnie brzmi, jak mozliwosc lotu na ksiezyc?

Kochane oto receptura:

przygotuj :
- make ziemniaczaną
- kakao naturalne(jezeli jestes brunetka , szatynka )
- pojemniczek, w ktorym bedziesz przechowywala to cudo . Ja wykorzystalam sloik, ale najlepiej sprawdzi sie tu opakowanie po podrze niemowlęcym - ulatwia aplikacje na wlosy.

i ot cala receptura :)


Suchy szampon to taki puder , smialo mozesz go rownież uzywac do stylizacji , swietnie nadaje objetosci, unosi u nasady , a gdy dodasz do niego pare kropel olejku zapachowego będzie przyjemnie pachnieć



 patent na sloiczek :

wstazka
kawalek materialu
tasma dwustronna
klej ( np. kropelka)
marker
nozyczki

za pomoca nakretki wycinamy mniej wiecej kolo z materialu ( musi byc troche wieksze od nakretki ), przyklejamy do zakretki za pomoca tasmy dwustronnej , wstazke smarujemy klejem zostawiajac troche na zawiazanie kokardki i przyklejamy do materialu i gotowe .

DZIALA I WYGLADA LADNIE ,
co o tym myslicie ? :)




Copyright © 2016 Warsztat u Mamy , Blogger