sobota, 3 grudnia 2016

DLACZEGO NIKT MI O TYM NIE POWIEDZIAL ? Ból uiemozliwial funkconowanie, bylam blada jak sciana, kazda nadrobniejsza czynnosc wywolywala lzy..!

Zaczelo sie o 12.00 , oksytocyna zaczynala dzialac , pojawialy sie delikatne skurcze..
bylam , moze to brzmiec dziwnie szczesliwa... za chwile mialam móc przytulic wyczekana Maję, obok za reke trzymal mnie Lukasz, poród odbierał ordynator, polozna byla przemila ...niczego nie musialam sie bac , w głowie  miałam tylko jedna mysl :

nie ja jedna rodzę , dam rade , wszystko będzie dobrze , musisz tak myśleć, ten ból szybko minie...

do 15 byly zarty, smiechy potem zrobiło sie mniej fajnie ... co tu duzo mowic, bolalo , sama dobrze wiesz jak.. ale wiedziałam ze to minie , ze to tylko chwila.. tak tez bylo po 17.30 cieple malutkie cialko wyladowalo na moim .. szczescie jakie temu towarzyszy jest niewiarygodne, niedopisania, ale Ty wiesz o czym ja mowie ... nie wazne czy rodziłaś silami natury czy miałaś cesarskie ciecie, szczescie powstaje z tego, ze wkoncu widzisz tą małą pesteczkę, która  rosła pod Twoim serduszkiem. Bolu juz nie ma. 
Jest szczescie i spelnienie. Ja w przyplywie tych emocji czulam sie na silach nawet sama zejsc z fotela na ktorym rodzilam na lozko ... tak ale te sily byly tylko w glowie , gdy chcialam poruszyc noga , nie umialam , nie potrafilam, nie czulam... Dowiedzialam sie, ze to normalne , mialas tak kochana? I  tak ow wyjatkowy dzien dobiegl konca na noc dostalam paracetamol i mialo juz byc tylko pieknie...


Zrobilo sie rano, inne matki latały, karmily swoje maluchy a ja ... czulam bol okropny
 .. kolejny paracetamol  -dopiero urodzilas bedzie bolec mowil lekarz 
polozne doradzily zakup przeroznych plynow, preparatow i mialo byc z dnia na dzien lepiej 

Lukasz obladowany tantum rosa, bialym jeleniem , masciami , plynami lagodzacymi itd dotarl do szpitala
 .. no coz trzeba przetrwac bedzie bolalo tylko mniej (podobno) . Zacisnelam zeby i czekalam tylko na wyjsc ze szpitala 

minely 3 doby , bedzie juz tylko lepiej 

powtarzalam sobie caly czas . Nie bylo. Bol przeszywal mnie nawet przy piciu wody, nie bylam wstanie mowic tylko cicho jeczec. Teraz pewnie myslisz co jadla Maja , tak karmilam piersia ( matki dla dziecka znajda sile chocby nie wiem co ). Mijała kolejna doba a bol nieustępowal , wtulałam sie w Lukasza i przez łzy pytalam czy to kiedys minie. Tak balam sie ze cos sie we mnie popsulo i tak juz zostanie. Obdzwonilam wszystkie znane mi matki dookola z pytaniem kiedy one czuly sie dobrze po porodzie, wszystkie w 5 dobie smigaly juz po domu a ja ? 

Najgorsze bylo to ze nie wiedzialam co robic , wypis z kwitkiem
 do ginekologa za 6 tygodni  
i tyle z pomocy lekarza. 

Tu pojawilo sie moje wybawienie , przyjechala polozna srodowiskowa , ona gdy tylko mnie zobaczyla widziala bol. Pomogla mi  razem z Lukaszem , zdjeli mi 8 szwow,   mialy byc rozpuszczalne ( nie byly) 
ulga byla niesamowita . Bolu nigdy nie zapomne, dopiero po tygodniu moglam sie cieszyc z bycia matka...

Najgorsze jest to ze nikt o tym nie powiedzial mi , o tym ze polog moze bardzo bolec, o tym ze szwy mozna zdjac wczesniej , ze nie musialam tak cierpiec, a naprawde ten bol byl gorszy od porodu ..trwal kilka dni , niszczyl mnie fizycznie i psychicznie... A Twoje pierwsze dni jakie byly ? Piszmy , mowmy o tym zeby wiedzialy inne przyszle mamy , bo najgorzej jest nie wiedziec ..


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Warsztat u Mamy , Blogger