czwartek, 16 lutego 2017

TATA też może , a Ty ugryź sie w język i pozwól mu na to!

no to jak to jest z tym tatą ? czy jego jedyna rola to podgrzewanie mleka , wyrzucanie pieluch i pchanie wózka ?! O tuż nie ! To przez nas matki tak jest . No bo przecież my wiemy , ba robimy wszystko najlepiej.
A później marudzimy ze wszystko  robimy same, nie mamy czasu na prysznic , co dopiero kąpiel.  A jak już robi cokolwiek tato przy tym małym cudzie , które wyszło z naszego brzuszka my , matki stajemy się krytykami ojcowskimi. Wyciągamy naszą lupę z szuflady i patrzymy ,do czego tu sie przyczepić, patrzymy na tych dwoje, skręca nas w żołądku, gdy on  kolejny raz podrzuca dziecko, gdy nie podniósł do odbicia, gdy ... aż w końcu wybucha z naszych ust cała lawina :

trzymaj główkę !    kiedy ty się nauczysz zapinać tego pampersa ? !      ale sprawdź czy to mleko nie jest za gorące !      ej, uważaj bo robisz za duży wiatr !      tylko nie upuść !       to są body, tego się tak nie zakłada ! kiedy ty sie nauczysz ?         nie sepleń do niej , niego ! itd itd.

Dajemy ojcu game over przed startem. Nie mowie, ze wy wszystkie , nie, nie ... aczkolwiek w myślach, na końcu języka, każda maila coś z powyższego, mogę się o to założyć . Takie już jesteśmy ,my matki.
Walczmy ze sobą. Tak strofowani ojcowie szybko sie wycofują. Wyobraź sobie wchodzisz do  garażu a on cie prosi o klucz pneumatyczny ( że niby , że o co ? ) i tu słyszysz

cholera, to także Twój garaż , kiedy sie w końcu nauczysz co jest czym i gdzie ? 

 Co byś zrobiła ? Bo ja to bym trzasnęła drzwiami nawet, gdyby były obrotowe ! No ,ale czy on nie słyszy tego samego, jak pyta ( owszem po raz setny ) które to półspiochy ?
Nie dajemy im sie wykazać i oni wolą sie wtedy odsunąć, wybrać opcje " to ona sie tym zajmuje", ale nie dlatego, że tatusiowie nie chcą to my- mamuśki im nie pozwoliłyśmy na to, a potem co ... chodzimy zle , smutne , niewyspane , mamy pretensje, same nie wiemy o co. Tak wiec trzeba sie wziąć w garść i dać im możliwość startu..

Mi samej nie było łatwo , o ile nie przeszkadzało mi, że to Łukasz przecinał pępowinę i poszło mu to sprawnie, to pierwszy raz ugryzłam sie w język już w szpitalu. Trzeba było zmienić pieluchę i on spontanicznie podjął się tego zadania ( ale jak to ? on nigdy tego nie robił, jak coś jej zrobi ? ) byłam co najmniej przerażona. I tu dotarło do mnie ! - to jest tak samo jego Maja jak i moja . I tak już od roku prawie codziennie gryzę się w ten język. Lukasz do tej pory nie wie, jak sie nazywają poszczególne części garderoby , która butelka jest do mleka i kaszki, ale tę do picia rozróżnia. Do tej pory nie pamięta, że wiertla , młotki , śrubki trzeba chować  . Zawsze gubi jej smoczek, nie zakłada czapki , gdy przenosi ją z samochodu do domu a jedynie zarzuca kapturek, do dziś również nie wie, który krem jest do pupy, a który do buzi..
Ale bawi się z nią jak nikt inny , przytula ,całuje , podrzuca , nigdy nie ma problemu żebym wyszła na cały dzień a nawet i noc,aczkolwiek w domu , wtedy panuje armagedon, a ja dla swojego zdrowia psychicznego wole nie pytać co robili :) Dzieki temu, ze nigdy go nie krytykowałam, a wręcz przeciwnie to zawsze mi pomaga , nigdy nie jęknął, ze ją karmi , kąpie , usypia a ja oglądam wtedy serial , czy maluje paznokcie.

Nie jest łatwo, ten moment , gdy słyszysz płacz dziecka , zachłyśniecie i już chcesz biec na ratrunek, a trzeba się zatrzymać, poczekać . Każdy tato , jak będzie potrzebował to po prostu zawoła . Oni nie robią takich problemów , jak my i nie czekają na to aż sie domyślimy , są w tej kwestii mądrzejsi -krzyczą - pomóż mi.

Jak pojawia się dziecko , to nie zawsze jest pieknie i żeby było jasne u nas też nie było.Teraz Maja ma rok a my dotarliśmy sie w trojkę na nowo. Pozwoliliśmy sobie robić błędy, dzieki temu mamy nasz mały łatwy plan i podział , ktory bardzo ułatwia życie. Zawsze to tato wsadza i wysadza Maję z samochodu , ja mamuśka sie wtedy ubieram i pakuje sto tysięcy rzeczy oczywiście Mai. Tata daje jej kolację a ja robię to  wszystko czego nie zrobiłam w ciągu dnia. On ją wyciaga z wanny , ja ubieram. itd . itd. weszło nam to już do krwi :)
Naprawde jest dużo łatwiej , gdy nie musisz robić tego sama...
No i ta wieź , miedzy tatą i córką ... uwielbiam na nich patrzeć ...























Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Warsztat u Mamy , Blogger