sobota, 18 lutego 2017

Łatwy plan i dogadujesz sie z niemowlakiem , jak nigdy !

Łatwy plan i dogadujesz sie z niemowlakiem , jak nigdy !
"Co teraz z nią zrobić ? "


tak ,tak to była moja pierwsza myśl po wejściu do domu z fotelikiem... chociaż maluchy nie były mi obce i miałam pewną praktykę opiekując się cudną 4 miesięczną Oliwią oraz swoim chrześniakiem, to jednak jest zupełnie inaczej mając te 3 kg szczęścia na całą dobę,  ba na całe życie .

Kiedy tylko pojawiły się 2 kreski , my dostaliśmy skrzydeł i przygotowania do rodzicielstwa ruszyły z kopyta.
Tak,  mam na myśli stos gazet "mamo to ja "  sto milionów pytań do wszystkich znanych nam mam , położnych , pediatrów. Przewertowane blogi i fora , a wieczorne filmy wymienione na poradniki dla rodziców.I chociaż były przepaści między wieloma sprawami , byliśmy pewni że będziemy rodzicami na piątkę.
Nie byliśmy
.
Każdy,  wiadomo stanie na głowie dla dobra swojego dziecka , chce dla niego to co najlepsze. Tylko co jest najlepsze ? Rynek jest wypchany produktami dla przyszłych mam i bobasow, tak by macierzyństwo było słodkie, jak miód.  Tak więc mieliśmy ten materac , co producent obiecywał, ze dziecko śpi jak aniołek i tę butelkę , co nie będzie kolek a i ten smoczek , co uspokaja no i ta piękna karuzele grającą  na czas z projektorem , dziecko zasypia bez rąk rodzica. Bajery dla mamy też były : podgrzewacz taki do domu i auta , poduszeczki do karmienia, termometr oczywiście bez dotykowy,  pach ciach i mamy temperaturę ... mogłabym wymieniać w nieskończoność..  oczywiście Maja wolała nasz materac , smoczek tez przypasował jej inny, a karuzela i podgrzewacz były użyte max 3 razy , karmiłyśmy się na kolanach , poduszka tylko przeszkadzała , a termometr zepsuł się po drugim użyciu...  teraz już wiem, że nie powinnam kierować się trendami , reklamami tylko poczekać na decyzje dziecka. Owszem jest wiele zakupów,  których nie żałuję ale teraz najpierw poznałabym się z Mają, zeby wiedzieć, co lubi, preferuje.
I tak zostałam z bezbronnym niemowlakiem , bólem po porodzie i całą masą akcesoriów, co miały pomóc a tylko utrudniały...  




Pielucha zmieniona , teraz karmienie ( o matko ile można jeść!  ) a w tv było tak pięknie parę minut i słodki sen . U nas zamiast snu zawsze była kupka no i co teraz ? Przecież najedzone niemowie zaraz wszystko zwróci, jak zacznę miętosić... ej a jak ją wziąć  do odbicia , skoro zasnęła ... no dobra niech śpi ... 30 min później płacz .. dlaczego ? Znowu chce jest ? Pielucha? Przecież pół godziny temu zmieniłam jej aż dwa razy! Pewnie chce się pobawić , no ale jak teraz się pobawić , to jak trzeba będzie jeść to  będzie śpiąca... zaśnie , głód jej nie da spać spokojnie , wstanie niewyspana i będzie wisieć na piersi 2 godziny. .. trochę spania trochę jedzenia... znowu.  Jak to ogarnąć jak nad tym zapanować ? Gorsze niż fizyka kwantowa.
I tu wpadła mi w ręce Tracy Hogg!  A dokładnie jej książka "język niemowląt" . Ile ja się naczytałam , ale było warto i szczerze polecam, każdej mamie. Ona uświadomiła mi, ze noworodek to człowiek, który już ma wiele do ... wypłakania . I chociaż teraz panuje propaganda karmienia na żądanie to kiedyś tak samo panowała na podawanie mleka co 3 godziny .... co będzie za kolejne 10 lat ?  No właśnie, dlatego decyzja o planie dnia należy do niemowlaka . Teraz tylko potrzeba cierpliwości żeby się dogadać.   Schemat Tracy 

 karmienie - aktywnosc - sen 


Wprowadziłam schemat w życie.
Ja i Maja dogadywałyśmy się tydzień tzn na kartce zapisywałam sobie wszystko , co się dzieje i tak może i nie miałam sztywnych godzin, ale już preferencje córki ;)
Widziałam, ze faktycznie najlepszy humor miała po jedzeniu .. i nie było żadnych refluksów,  wymiotów. Aktywność na początku trwała jakieś 20 min i po tym czasie sama zasypiała , nie potrzebna byłam jej ja ani bujanie,  śpiewanie itd. Potem wstawała i ja juz madrzejsza wiedziałam, że chodzi teraz o jedzenie . Z moich zapisków wychodziło : w dzień maja je co 2 godziny ( chyba że spala na dworze , wtedy była przerwa nawet 3 godzinna) a w nocy gdy wporwadzilam łatwy plan jadła co 4 -5 h . Dałam sobie spokój ze zmianą pieluchy przed karmieniem . Ona budziła się jeść a ja jej majstrowalam przy pieluszce,  to ją drażnilo w efekcie jadła łapczywie. Z kartki wynikało jasno - kupka i tak była, gdy tylko zjadła wiec zamiast odbijania była zmiana pieluchy a potem zabawy ! 

Ten łatwy plan uregulował nam życie i wprowadził ład . Pół roku minęło sielankowo, mieliśmy czas na wszystko. Bardzo często podróżujemy i juz wiedzieliśmy w jakich godzinach jechać  by nie była głodna . Kiedy iść na zakupy, aby się nie martwić, śpieszyć nie kupując połowy itd...


Poza łatwym planem, który wszystko nam bardzo ułatwił
pomogło nam w codziennym życiu :
- uniesienie materaca w łóżeczku tak by był pod kątem 30 stopni , nie wiem czy to dlatego, ale Maja nigdy nie ulewala
- białe kartki i czarny mazak ... w moje rysunki wpatrywała się non stop
-nie mieliśmy kolek i chociaż nie mam na nie złotej rady to przez 3 miesiące działałam  profilaktycznie . Jadłam chyba wszystko, ale z rozsądkiem ( dałam sobie spokój z cebula i kapusta )  nie byłam na żadnej diecie , jedynie co to unikalam mleka i produktów prosto z niego ( ser, masło , twaróg ) . Masowaliśmy po kąpieli brzuszek Mai i dbalam o to by dużo na nim spała...
-co dwa dni karmiłam ją butelką,  chciałam żeby potrafiła z niej jeść , żebym tez mogła i ja przepaść na trochę dłużej ;) nasza butelka to tommee tippee, ale tu juz na pewno dziecko wybierze swoją ;) 

Teraz Maja ma rok i trudniej mi się z nią dogadać , ja do niej swoje i ona  swoje ; )
Mam nadzieje ze i Tobie uda się stworzyć łatwy plan i cieszyć się byciem matką !
Aa książka jest również w pdf ;) jezyk niemowlat




czwartek, 16 lutego 2017

TATA też może , a Ty ugryź sie w język i pozwól mu na to!

TATA też może , a Ty ugryź sie w język i pozwól mu na to!
no to jak to jest z tym tatą ? czy jego jedyna rola to podgrzewanie mleka , wyrzucanie pieluch i pchanie wózka ?! O tuż nie ! To przez nas matki tak jest . No bo przecież my wiemy , ba robimy wszystko najlepiej.
A później marudzimy ze wszystko  robimy same, nie mamy czasu na prysznic , co dopiero kąpiel.  A jak już robi cokolwiek tato przy tym małym cudzie , które wyszło z naszego brzuszka my , matki stajemy się krytykami ojcowskimi. Wyciągamy naszą lupę z szuflady i patrzymy ,do czego tu sie przyczepić, patrzymy na tych dwoje, skręca nas w żołądku, gdy on  kolejny raz podrzuca dziecko, gdy nie podniósł do odbicia, gdy ... aż w końcu wybucha z naszych ust cała lawina :

trzymaj główkę !    kiedy ty się nauczysz zapinać tego pampersa ? !      ale sprawdź czy to mleko nie jest za gorące !      ej, uważaj bo robisz za duży wiatr !      tylko nie upuść !       to są body, tego się tak nie zakłada ! kiedy ty sie nauczysz ?         nie sepleń do niej , niego ! itd itd.

Dajemy ojcu game over przed startem. Nie mowie, ze wy wszystkie , nie, nie ... aczkolwiek w myślach, na końcu języka, każda maila coś z powyższego, mogę się o to założyć . Takie już jesteśmy ,my matki.
Walczmy ze sobą. Tak strofowani ojcowie szybko sie wycofują. Wyobraź sobie wchodzisz do  garażu a on cie prosi o klucz pneumatyczny ( że niby , że o co ? ) i tu słyszysz

cholera, to także Twój garaż , kiedy sie w końcu nauczysz co jest czym i gdzie ? 

 Co byś zrobiła ? Bo ja to bym trzasnęła drzwiami nawet, gdyby były obrotowe ! No ,ale czy on nie słyszy tego samego, jak pyta ( owszem po raz setny ) które to półspiochy ?
Nie dajemy im sie wykazać i oni wolą sie wtedy odsunąć, wybrać opcje " to ona sie tym zajmuje", ale nie dlatego, że tatusiowie nie chcą to my- mamuśki im nie pozwoliłyśmy na to, a potem co ... chodzimy zle , smutne , niewyspane , mamy pretensje, same nie wiemy o co. Tak wiec trzeba sie wziąć w garść i dać im możliwość startu..

Mi samej nie było łatwo , o ile nie przeszkadzało mi, że to Łukasz przecinał pępowinę i poszło mu to sprawnie, to pierwszy raz ugryzłam sie w język już w szpitalu. Trzeba było zmienić pieluchę i on spontanicznie podjął się tego zadania ( ale jak to ? on nigdy tego nie robił, jak coś jej zrobi ? ) byłam co najmniej przerażona. I tu dotarło do mnie ! - to jest tak samo jego Maja jak i moja . I tak już od roku prawie codziennie gryzę się w ten język. Lukasz do tej pory nie wie, jak sie nazywają poszczególne części garderoby , która butelka jest do mleka i kaszki, ale tę do picia rozróżnia. Do tej pory nie pamięta, że wiertla , młotki , śrubki trzeba chować  . Zawsze gubi jej smoczek, nie zakłada czapki , gdy przenosi ją z samochodu do domu a jedynie zarzuca kapturek, do dziś również nie wie, który krem jest do pupy, a który do buzi..
Ale bawi się z nią jak nikt inny , przytula ,całuje , podrzuca , nigdy nie ma problemu żebym wyszła na cały dzień a nawet i noc,aczkolwiek w domu , wtedy panuje armagedon, a ja dla swojego zdrowia psychicznego wole nie pytać co robili :) Dzieki temu, ze nigdy go nie krytykowałam, a wręcz przeciwnie to zawsze mi pomaga , nigdy nie jęknął, ze ją karmi , kąpie , usypia a ja oglądam wtedy serial , czy maluje paznokcie.

Nie jest łatwo, ten moment , gdy słyszysz płacz dziecka , zachłyśniecie i już chcesz biec na ratrunek, a trzeba się zatrzymać, poczekać . Każdy tato , jak będzie potrzebował to po prostu zawoła . Oni nie robią takich problemów , jak my i nie czekają na to aż sie domyślimy , są w tej kwestii mądrzejsi -krzyczą - pomóż mi.

Jak pojawia się dziecko , to nie zawsze jest pieknie i żeby było jasne u nas też nie było.Teraz Maja ma rok a my dotarliśmy sie w trojkę na nowo. Pozwoliliśmy sobie robić błędy, dzieki temu mamy nasz mały łatwy plan i podział , ktory bardzo ułatwia życie. Zawsze to tato wsadza i wysadza Maję z samochodu , ja mamuśka sie wtedy ubieram i pakuje sto tysięcy rzeczy oczywiście Mai. Tata daje jej kolację a ja robię to  wszystko czego nie zrobiłam w ciągu dnia. On ją wyciaga z wanny , ja ubieram. itd . itd. weszło nam to już do krwi :)
Naprawde jest dużo łatwiej , gdy nie musisz robić tego sama...
No i ta wieź , miedzy tatą i córką ... uwielbiam na nich patrzeć ...























Copyright © 2016 Warsztat u Mamy , Blogger